Komunikacja międzyosobowa w rodzinie

Fragmenty książki autorstwa Agnieszki i Bogusława Zarembów pt. "Szkoła miłości czyli jak po ślubie nie być samotnym?"

Prawidłowy dialog w małżeństwie i rodzinie, jako warunek dobrych relacji małżeńskich i szczęścia rodzinnego oraz dobrego wychowania dzieci.

Komunikacja międzyosobowa – to dialog, rozmowa, wymiana informacji, odczuć, poglądów. Inaczej mówiąc to sposób porozumiewania się między osobami za pomocą słów i gestów, jakich używamy do wyrażenia tego, co chcemy przekazać drugiemu człowiekowi.

Aby mógł zaistnieć dialog potrzebne są dwie osoby: nadawca i odbiorca, przy czym każda z tych osób może i powinna być zarówno nadawcą, jak i odbiorcą.

Właściwa komunikacja jest narzędziem do rozwiązywania i unikania konfliktów, a jej efektem końcowym jest porozumienie między rozmawiającymi osobami.

Według nas są trzy główne przyczyny problemów małżeńskich, a trzecią z nich chcemy się zająć na tym spotkaniu. Oto te przyczyny:

1. Niedojrzałość osobowościowa – temu zagadnieniu na kursie, z powodu ograniczonego czasu, poświęcamy niewiele miejsca, gdyż kształtowanej w rodzinie przez kilkanaście lat osobowości nie da się skutecznie pomóc w ciągu kilku godzin.

2. Nie radzenie sobie z planowaniem rodziny w sposób właściwy - czyli brak znajomości i stosowania naturalnych metod planowania rodziny czy też planowanie nienaturalne, szkodzące zdrowiu i wzajemnej relacji małżeńskiej. Temu zagadnieniu poświęcamy wiele miejsca na naszym kursie.

3. Zła komunikacja – brak dobrego dialogu między małżonkami czyli nieumiejętność wyrażania myśli i uczuć lub zupełny brak komunikacji – ciche dni, tygodnie, a nawet lata. I wobec braku tej prawidłowej komunikacji pojawia się bardzo dużo problemów małżeńskich.

Bogusław: Poznałem w poradni człowieka, który opowiadał mi sytuację nie do uwierzenia. Z żoną nie rozmawiał 12 lat. Po 6 latach ksiądz zdopingował go w konfesjonale, żeby coś z tym zrobić. Przyszedł więc do domu odezwał się do żony, a żona się do niego nie odezwała i jeszcze, jak opowiadał, “następne 6 lat nam upłynęło”.

Skąd się bierze takie zacietrzewienie, objawiające się brakiem komunikacji? Otóż najczęściej małżonkowie, którzy nie umieją rozmawiać i rozwiązywać konfliktów, bez naruszania godności i potrzeb drugiej osoby ranią siebie nawzajem, uruchamiając w ich relacji negatywne sprzężenie zwrotne. Mechanizm ten polega, między innymi, na prezentowaniu przez oboje małżonków postaw, zachowań i wypowiedzi, które mają na celu coraz bardziej dać do zrozumienia drugiej stronie, że jest mi z nią źle i że to ona, a nie ja, jest przyczyną naszych problemów. Takie zachowania rodzą zranienia, a to sprawia, że w małżonkach narasta mur negatywnych uczuć, przez który nie są oni w stanie uświadomić w sposób właściwy, drugiej stronie co ich dręczy i co sprawia im problem. Najpierw obwiniają się wzajemnie i wypominają sobie błędy. W końcu, próbują przez ciche dni, czy nawet lata informować się nawzajem, że jest im źle.

Aby tak się nie stało w waszym małżeństwie - trzeba umieć dobrze komunikować, a z nauką komunikacji jest tak, jak z nauką nowego obcego języka. Najczęściej przychodzi ona człowiekowi z dużym trudem. Nie jest to jednak język obcy dla tych, którzy mieli go w domu rodzinnym, tzn. mieli rodziców prawidłowo rozmawiających. Warto więc uczyć się prawidłowej komunikacji nie tylko dla siebie, ale i dla waszych dzieci.

Podamy teraz kilka wstępnych zagadnień dotyczących prawidłowej komunikacji, a potem przejdziemy do jej ćwiczenia.

Oto kilka najważniejszych zasad dobrej komunikacji:

    1. Przezroczystość – jest to zgodność intencji, myśli, słów i gestów. Prościej mówiąc to umiejętność przekładania myśli na słowa. Polega na wypowiadaniu się adekwatnym do tego, co się myśli. Jest to bardzo ważna zdolność, którą można sobie w dużej mierze rozwinąć, jeżeli się jej nie wyniosło z domu.

    2. Nie manipulowanie wypowiedzią - oznacza mówienie wprost tego, o co nam chodzi. Jeszcze inaczej mówiąc trzeba mówić tak, by nie osiągać celu okrężną drogą. Jako przykład bardzo delikatnej manipulacji podamy wypowiedź bratanicy Bogusława, która mając 4 lata powiedziała do swojego ojca : ”Tato, czy ta czekolada nie za długo leży?”, zamiast powiedzieć wprost, że ma ochotę zjeść czekoladę.

    3. Nie używanie kwantyfikatorów - w komunikacji nie jest dobrze używać zwrotów: “ty zawsze”, “ty nigdy”, np.: “Ty zawsze jesteś jak twoja matka.”, “Ty nigdy niczego nie potrafisz dobrze zrobić.”. Są to kwantyfikatory, które “zaszufladkowują” osobę do negatywnej kategorii, a przez to bardzo ją ranią. Nie jest przecież tak, że ktoś jest zawsze zły, lub nigdy dobry. Natomiast pozytywy można mówić z zastosowaniem tych słów, np. “Zawsze jesteś wspaniałym człowiekiem.”, “Nigdy się na tobie nie zawiodłem” itp.

    4. Nie używanie słów “powinieneś”, “musisz” – używając takich słów osoba “musztruje” lub “muszturbuje” 1 (poch. od musztry) siebie lub innych czyli zmusza kogoś lub siebie do czegoś, ograniczając jego wolność. Jeżeli, ktoś używa takich słów w stosunku do nas, ograniczając naszą wolność, to bardzo źle się z tym czujemy. Może to budzić emocje, zdenerwowanie, a w połączeniu z nieprawidłową intonacją głosu, nawet agresję i wściekłość. Bo każdy został stworzony przez Boga człowiekiem wolnym. Ograniczenie wolności jest dla człowieka największą karą. Dlatego przestępców wsadza się do wiezienia, nie tylko po to, by ich izolować, ale także by ponieśli konsekwencje swoich wyborów.

      Źle się czuje dziecko przymuszane przez mamę do jedzenia tego, czego nie lubi lub gdy nie czuje głodu.

      Pełne rozpaczy było też życie kobiety, którą mąż biciem przymuszał do przestrzegania zasad chrześcijańskich, zwłaszcza, że sam w ten sposób je naruszał.

    5. Słuchanie – umożliwia drugiej stronie wypowiedzenie się. Polega, nie tylko na nie przerywaniu wypowiedzi, ale także na psychicznym skoncentrowaniu się na tym, co druga osoba mówi. Umiejący słuchać odbiorca jest nastawiony na odbieranie informacji i nie przygotowuje sobie odpowiedzi w czasie, gdy druga strona mówi.

      Bardzo przydatną umiejętnością pomagającą prowadzić dobry dialog jest aktywne słuchanie, które polega na:

      ~ nie wyprzedzaniu myśli mówiącego,

      ~ skupieniu uwagi na drugiej osobie i tym, co mówi,

      ~ potwierdzaniu, że się usłyszało komunikat,

      ~ delikatnym zachęcaniu do mówienia,

      ~ wykazywaniu zrozumienia,

      ~ nazywaniu uczuć autora wypowiedzi.

      Dla przykładu przedstawiamy rozmowę córki z ojcem zaczerpniętą z książki “Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”2:

      C. - Mój żółw umarł, jeszcze dzisiaj rano był żywy.

      O. - Och to straszne.

      C. - On był moim przyjacielem,

      O. - Strata przyjaciela zawsze boli.

      C. - Nauczyłam go robić sztuczki,

      O. - Ładnie się z nim bawiłaś,

      C. - Codziennie go karmiłam.

      O. - Bardzo dbałaś o tego żółwia.

      Ojciec, cały czas informuje, że usłyszał to, co mówi do niego córka i potrafi nazwać jej uczucia i zachowania. Ta umiejętność ojca pomaga dziecku wypowiedzieć swój problem i sprawia, że czuje się ono wysłuchane i zrozumiane. Dziewczynka ma w ojcu przyjaciela, do którego można przyjść z każdym problemem, a on go zrozumie.

      Dla głębszego zrozumienia na czym polega aktywne słuchanie przytaczamy tę samą rozmowę, w której ojciec zupełnie nie potrafi słuchać swojego dziecka:

      C. - Mój żółw umarł, jeszcze dzisiaj rano był żywy.

      O. - Nie przejmuj się tak kochanie. (Ojciec nie wykazał zrozumienia i dziewczynka zaczyna płakać.)

      O. - Nie płacz, to tylko żółw. (Dziewczynka jeszcze bardziej płacze.)

      O. - Przestań! Kupię ci innego żółwia.

      C. - Nie chcę innego. (Dziewczynka płacząc, prawie krzycząc kładzie się na podłogę. Inny ją nie interesuje, bo była uczuciowo związana z tamtym).

      O. - Zachowujesz się niemożliwie. (Oboje są podenerwowani i sfrustrowani końcowym efektem tej rozmowy.)

      Brak zrozumienia, lekceważenie i zaprzeczanie uczuciom dziecka nie rokuje pozytywnego rozwiązania problemu. Niestety bardzo często rodzice nie słuchają i stosują złą komunikację wobec dzieci, np. gdy dziecko się poparzy, to mają tendencje mówić: “Nie płacz, to nie boli”, “Do wesela się zagoi.”, a przecież poparzenie boli. Trzeba raczej wykazać zrozumienie i powiedzieć: “Poparzenie bardzo boli.”. Urwana głowa ukochanej lalki na poziomie małego dziecka jest wielkim nieszczęściem. To, co dla osoby dorosłej nie jest żadnym problemem w oczach dziecka może urastać do wielkiej tragedii. Jeżeli dziecku się zaprzecza, to ono czuje się niezrozumiane i jeszcze bardziej płacze po to, by być bardziej przekonywające w swoim cierpieniu.

    6. Informacje zwrotne (tzw. feedback) – są to informacje pomagające stwierdzić odbiorcy czy dobrze zrozumiałto, co miał na myśli nadawca. Jeżeli nie jesteś pewien lub nie rozumiesz o co chodzi twojemu rozmówcymożesz przerwać rozmowę i powiedzieć np.:

Nie jestem pewien czy dobrze cię zrozumiałem.”, “Czy chodzi ci o to, że ...?”

Wówczas, nadawca ma możliwość skorygować, albo potwierdzić interpretację odbiorcy. Wtedy rozmowa może toczyć się dalej. Bez informacji zwrotnych między rozmawiającymi może dochodzić do bardzo wielu nieporozumień i niejasnych sytuacji.

    1. Wyrażanie uczuć – pomaga odbiorcy bardziej zrozumieć stan w jakim się znajduje nadawca oraz problemy,

jakie właśnie przeżywa. Niektórym osobom wyrażanie uczuć przychodzi z dużą trudnością. Jeżeli jednak ktoś nie umie wyrażać uczuć, nie będzie dobrze komunikował. Zamiast powiedzieć: “Ty mnie już nie kochasz.”, nadawca może w wypowiedzi zawrzeć swoje uczucia, które mu w danym momencie towarzyszą np. “Czuję się niekochany.” Czyli zamiast coś komuś zarzucać, krytykować go, wchodzić na jego “teren”, lepiej jest powiedzieć o sobie, o swoich uczuciach. Jak widzimy istnieją uczucia pozytywne i negatywne. Jedne i drugie należy wyrażać w zgodzie z prawdą czyli z tym, co faktycznie czujemy.

Wiele grup i słów na określenie różnego rodzaju uczuć przedstawia Fritz Fischaleck w swojej książce “Uczciwa kłótnia małżeńska”.3

  1. Stosowanie wypowiedzi “ja” zamiast wypowiedzi “ty” - W wypowiedziach “ja” zawieramy swoje uczucia, odczucia, pragnienia, itd. Wypowiedzi “ty” zawierają oskarżenia, oceny, zarzuty, moralizowanie,rozkazy. Każdą myśl można zatem wyrazić na dwa sposoby: (patrz: Aneks 4)Nieprawidłowy z wypowiedzią “ty”, np. 1.Ty mnie już nie kochasz. poprawny z wypowiedzią “ja”, np. “Czuję się niekochany.” (“ja” domyślne).

Różnica między nimi jest taka, że w drugim sposobie komunikowania, w przeciwieństwie do pierwszego, osoba, która jest odbiorcą komunikatu nie czuje się atakowana. To otwiera ją na dialog. Tym czasem atak zamyka odbiorcę na pozytywny dialog. Słysząc zarzuty ma on ochotę także zastosować atak – zarzut lub nie będzie wogóle chciał rozmawiać i zamknie się na rozmowę na kilka dni, tygodni, lub lat jak w przykładzie na początku tego spotkania.

1Wayne W. Dyer, Pokochaj siebie, Poznań 1994, s. 164

2 Evelyn Faber,Adele Mazlish, Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały Jak słuchac, żeby dzieci do nas mówiły, Poznań

1992, s . 24-25

Deszcz wzmocnień” – jako metoda dawania sobie pozytywnych informacji zwrotnych.

Aby panowała dobra relacja małżeńska między małżonkami (lub osobami w rodzinie) dobrze jest jeszcze zatroszczyć się o to, aby sobie mówić pozytywne informacje zwrotne. Deszcz wzmocnień to ćwiczenie, które chcielibyśmy abyście sobie robili chociaż raz w tygodniu, a w nim każdy każdemu mówi: “Za co ciebie lubię, co w tobie lubię”. W każdym następnym deszczu wzmocnień możemy się trochę powtarzać zawsze trzeba jednak być twórczym i jeszcze coś wymyślić nowego. Jeżeli sobie mówimy pozytywy to widzimy, co w naszym zachowaniu sprawia radość drugiej osobie, co jej się podoba czyli co robić aby nadal była zadowolona. Dzięki temu ćwiczeniu osoby dobrze się ze sobą czują, chętnie ze sobą przebywają, chętniej wracają z pracy do domu. Szybciej osiągają tzw. jedność psychiczną, którą zazwyczaj małżonkowie nabywają po około siedmiu latach małżeństwa, a niektórzy nie zdobywają jej nigdy, zwłaszcza gdy wejdą w coś przeciwnego, czyli w krytykę. Spotkaliśmy w poradni panią, która mówiła: “że tęskni do momentu kiedy może już wyjść z domu do pracy”, czyli w domu czuła się bardzo źle, bo była ciągle krytykowana i oskarżana, a w pracy czuła się bardzo dobrze, bo tam była dowartościowywana, chwalona i doceniana. Jeżeli wejdziecie w krytykę skierowaną w stronę współmałżonka to niestety jego uczucia mogą się skłaniać ku komuś innemu, a to może stać się przyczyną nawet zdrady. Zdrada nie jest tylko wynikiem błędu jednej ze stron. Psychika człowieka unika miejsc i osób, które ranią i zadają cierpienie. Róbcie często sobie “deszcz wzmocnień”, bo on pomaga zachować dobrą relację małżeńską, relacje z dziećmi i między rodzeństwem. Twórcza krytyka-uwaga też jest potrzebna, nie zawsze wszystko trzeba chwalić. Warto być przede wszystkim uczciwym i mówić prawdę, ale ta prawda ma polegać na tym, że jeżeli ktoś jest z nami i coś dobrze zrobił, to już się tym cieszymy, zauważamy, chwalimy. Z pochwałami nie czekajmy na wyjątkowe okazje. To, że ktoś mieści się w tzw. normie to już jest powód do pochwały.

W fragmencie Pieśni nad Pieśniami [PnP 4,2], mąż pochwalił młodą żonę za to, że ma wszystkie zęby, czyli za rzecz oczywistą, naturalną.

Zęby twe jak stado owiec strzyżonych,

gdy wychodzą z kąpieli,

każda z nich ma bliźniaczą,

nie brak żadnej.”

"Konwent” – jako metoda rozwiązywania konfliktów bez porażek.

Konwent z łac.. con-věněő, vçně, ventűm – zejść się razem, zebrać się, spotkać się. Konwent to nasza metoda prowadzenia dialogu, która pomaga unikać i rozwiązywać problemy małżeńskie bez emocji. Planowaliśmy go zawsze na kilka dni wcześniej, bo warto się do niego przygotować i ustalić w czasie, kiedy nic i nikt nie będzie nam przeszkadzał.

  1. Zaczynaliśmy nasze spotkanie zawsze od modlitwy.

  2. Przystępując do rozmowy życie małżeńskie mieliśmy podzielone na różne sfery: wyglądu zewnętrznego, ubioru, gotowania, żywienia, finansową, kontaktów z innymi, sprzątania, seksualną, zakupów, wypoczynku, później wychowania dzieci itd.

  3. Zaczynaliśmy rozmowę koncentrując się najpierw na sferach mniej konfliktowych czyli wyglądzie zewnętrznym i ubiorze.

  4. Każda ze stron wypowiadała co jej się podoba, a co by chciała żeby współmałżonek zmienił w danej sferze.

    Bogusław: Ja np. mówiłem Agnieszce: za co ją lubię, co u niej lubię w wyglądzie zewnętrznym, co mi się podoba w jej ubiorze. Agnieszka też mi mówiła pozytywy w danej sferze. Później przechodziliśmy do mówienia, nie czego nie lubimy w drugiej osobie, tylko co chcielibyśmy, aby druga osoba zmieniła w danej sferze.

  5. Pozytywów powinno być dużo, a chęci zmian w danej sferze jedna. Gdybyśmy przedstawili osobie zbyt wiele naszych próśb i oczekiwali dużej ilości zmian osoba mogłaby poczuć się źle, że ma tyle do zrobienia i z tak wielu jej zachowań partner jest niezadowolony. To zaś mogłoby osłabić jej chęci w dążeniu do szukania rozwiązań konfliktu potrzeb.

  6. Przechodziliśmy do zargumentowania swojego zdania.

    Bogusław: Następnie, jeżeli chciałem, żeby Agnieszka coś zmieniła w danej sferze, to argumentowałem jej, dlaczego chciałbym żeby to zmieniła. Agnieszka zaś argumentowała, dlaczego tak do tej pory robiła lub dlaczego by chciała dalej tak postępować, jeżeli by chciała. Na tym etapie argumentowania zdarzało się, że argumenty jednej ze stron przekonywały drugą i nastąpiła u niej tzw. zgoda wewnętrzna na takie postępowanie lub jego zmianę. W ten sposób problem został rozwiązany. Inaczej mówiąc, albo ja odstąpiłem od mojego poglądu i zaakceptowałem to, co wcześniej było dla mnie trudne do zaakceptowania, albo ona poczuła się przekonana moimi argumentami i zaczęła od tej pory inaczej postępować.

  7. Nie wszystkie konflikty udaje się jednak rozwiązać na etapie argumentowania. Przechodziliśmy więc do określenia naszych potrzeb.

    Agnieszka: Kiedyś mieliśmy konflikt, z powodu jednej mojej spódnicy. Ta spódnica mi się bardzo podobała, a mojemu mężowi się nie podobała i nie chciał abym w niej chodziła, zwłaszcza z nim. Argumentowanie nie przyniosło jednak rozwiązania problemu. Przeszliśmy więc do przedstawienia naszych wzajemnych potrzeb. Moją potrzebą było to, żeby ładnie i modnie wyglądać, Bogusia potrzebą było widzieć minie ładnie i modnie ubraną. Nasze potrzeby były takie same, ale nie mogły się w tej sprawie zgodzić i wbrew pozorom nastąpił ich konflikt.

  8. Bogusław: W takiej sytuacji szukaliśmy takich rozwiązań, które by nie naruszały potrzeb ani jednej, ani drugiej strony. I znaleźliśmy następujące rozwiązanie. Agnieszka w tej spódnicy wychodziła z domu beze mnie, np. do pracy (wstawała rano, gdy ja jeszcze leżałem w łóżku), a gdy wracała najczęściej mnie nie było w domu. Z pomocą takiego rozwiązania moje potrzeby i jej zostały uszanowane.

    Tak wygląda rozwiązywanie konfliktów bez porażek, czyli bez osób przegranych i bez kompromisów, które bardzo rzadko w małżeństwie są dobrym rozwiązaniem. Gdy małżonkowie zbyt często idą sobie na kompromis, po pewnym czasie może się wydawać jednej i drugiej stronie, że tak dużo rezygnuje i daje z siebie na rzecz drugiej, a ona tak niewiele. Każdy zauważa bardziej swoje poświęcenie i wydaje mu się, że jego rezygnacja dużo bardziej go kosztuje, niż kosztuje to partnera.

    Kompromisem w powyżej opisanym problemie byłoby takie rozwiązanie, w którym Agnieszka wychodząc ze mną ubierałaby tę spódnicę trochę rzadziej niż do tej pory. W tym rozwiązaniu oboje - i ja, i ona - musielibyśmy trochę rezygnować ze swoich potrzeb.

    Nie zawsze jednak udaje się od razu znaleźć rozwiązania metodą - bez porażek. Czasem pomysły przychodzą po pewnym czasie. Niemniej problem z tą spódnicą później jeszcze bardziej sam się rozwiązał, bo pewnego razu odwiedziłem Agnieszkę w pracy i ktoś właśnie tę spódnicę i Agnieszkę w niej pochwalił, no i mi się spodobała. Być może moje nastawienie do tej spódnicy, a zwłaszcza jego zmiana może się wydawać śmieszne ale pamiętajmy, że gustom i uczuciom się nie zaprzecza. Jeżeli żona mówi, że coś jest dla niej problemem, nie zaprzeczamy, nie prostujemy jej myślenia. Jeżeli mąż mówi, że się z czymś źle czuje, szanujemy jego uczucia. Nasze dzieci mają czasami bardzo odmienne gusty, np. Adaś nie lubi ziemniaków, a Ania je uwielbia.

Bardzo zachęcamy narzeczonych i małżonków do robienia sobie konwentów. Przechodząc do coraz bardziej istotnych sfer życia małżeńskiego można za pomocą konwentu rozwiązać i uniknąć bardzo wielu konfliktów. Szybciej też poznacie swoje potrzeby i oczekiwania, a przez to łatwiej osiągniecie tzw. małżeńską jedność psychiczną. Konwent pomaga także rozwiązywać problemy na bieżąco, bez odkładania ich do niewiadomo kiedy. Małżonkowie planując konwent bardziej się mobilizują do tego by znaleźć czas na rozmowę i ze sobą rozmawiać, w nim uczą się chwalić siebie nawzajem, ale także mówić sobie o sprawach trudnych. Życzymy wszystkim powodzenia w budowaniu miłości i jedności małżeńskiej poprzez dialog.

Ćwiczenia z komunikacji interpersonalnej to jeden z ważnych  punktów naszych zajęć -  ciąg dalszy ćwiczeń komunikacji opisany jest w naszej książce "Szkoła miłości czyli Jak po ślubie nie być samotnym?